Musical – kwintesencja muzyki filmowej

Musical

Musical to gatunek filmowy, który narodził się wraz z przełomem dźwiękowym w kinie. Mimo że jego kariera nie oparła się próbie czasu, to właśnie on stał się najlepszą okazją do zaprezentowania na wielkim ekranie magii muzyki filmowej.

Historia musicalu zaczęła się wraz z pierwszym filmem dźwiękowym – „Śpiewak jazzbandu” Alana Croslanda w 1927 roku. Główne wyznaczniki gatunku, zwłaszcza typ bohatera i zarys fabuły kształtowały się jednak przez lata. Początkowo filmy muzyczne stanowiły po prostu rewie, które przedstawiano na wielkim ekranie. W pierwszej połowie lat 30. XX wieku zaczęto jednak dążyć do połączenia partii muzycznych z dialogami i opowieścią, co zaowocowało powstaniem samodzielnego gatunku filmowego.

Niebagatelne znaczenie dla historii musicalu miało także pojawienie się wielkich gwiazd, które bardzo szybko zdobyły serca widzów. Wśród nich pierwsze skrzypce odgrywali oczywiście Fred Astaire i Ginger Rogers. Filmy z udziałem tej pary takie, jak „Karioka”, „Wesoła rozwódka” czy „Panowie w cylindrach” okazały się prawdziwymi przebojami. Wśród musicalowych gwiazd trzeba też wymienić Ritę Hayworth czy Joan Crawford.

Musical „Panowie w cylindrach”

Romantyczna para, śpiew, taniec i cała masa wzruszeń

Musical stał się gatunkiem romantycznym, w centrum filmowego świata zawsze znajdowała się bowiem para zakochanych i jej miłosne perypetie. Mogły one przebiegać w konwencji  komediowej lub melodramatycznej, jednak uczucie oraz napięcie pomiędzy męskością i kobiecością było dla musicalu kluczowe. W latach 40. i 50. największą popularnością wśród gwiazd filmu muzycznego cieszył się Gene Kelly, który stworzył niezapomnianą kreację w słynnym filmie „Deszczowa piosenka”.

Oscarowe musicale i pierwsze zwiastuny kryzysu

Już na początku lat 60. XX wieku musical znalazł się w stanie kryzysu. Znawcy tematu twierdzą, że mogło to być związane z dużym stopniem odrealnienia filmów muzycznych i unikaniem tematów trudnych czy istotnych społecznie. Tradycyjny musical wśród publiczności lat 60. cieszył się więc znacznie słabszą popularnością niż filmy, które miały ambicję przekazywania głębszych sensów. Wybitną propozycją pod tym względem był film „West Side Story” Roberta Wise’a z 1961 roku, który został nagrodzony aż dziesięcioma Oscarami. Obraz opowiadał o wojnach gangów w Nowym Jorku i pierwszych miłosnych rozczarowaniach.

Wśród musicali wyróżnionych na początku lat 60. przez Amerykańską Akademię znalazły się również „My Fair Lady” (1964) George’a Cukora z Audrey Hepburn w roli głównej, „Dźwięki muzyki” (1965) R. Wise’a oraz „Oliver!” (1968) Carola Reeda.

Rock’n’roll wkracza do musicalu

Nowością w obrębie musicalu na przełomie lat 60. i 70. było wprowadzenie do filmu muzyki rockowej. Fakt ten wiązał się z ogromną popularnością Elvisa Presleya i niektórych zespołów muzycznych, jak legendarna grupa The Beatles. Sam Presley wystąpił w kilkudziesięciu obrazach, jak np. „Kochaj mnie czule” (1956) Roberta D. Webba czy „Dziewczyny! Dziewczyny! Dziewczyny!” Normana Tauroga. Bitelsi pojawili się natomiast w komediach Richarda Lestera – „Noc po ciężkim dniu” i „Na pomoc!” (1965). Na fali sentymentu do muzyki współczesnej powstały również jedne z najsłynniejszych musicali wszech czasów, czyli „Grease” i „Gorączka sobotniej nocy”. W obu filmach wystąpił John Travolta, któremu w drugim z wymienionych obrazów partnerowała Olivia Newton John. Przeboje z tych filmów weszły w kanon muzyki popularnej – np. „Summertime”, “How Deep is Your Love” czy “Staying Alive”.

Wybitne musicale

Na początku lat 70. powstawały również wybitne przykłady musicalu. Można do nich zaliczyć przede wszystkim film „Cabaret” Boba Fosse z Lizą Minnelli w roli głównej. Dzieło pokazywało beztroski stary kontynent w przededniu nadchodzącej katastrofy faszyzmu. Muzykę do legendarnego filmu skomponował John Kander, a autorem tekstów piosenek był Fred Ebb. Z „Kabaretu” pochodzi słynny utwór „Money, Money”.

Drugim wybitnym filmem Fosse, zrealizowanym w konwencji musicalowej, był „Cały ten zgiełk” (1979). Opowiadał on o reżyserze, który tworzy spektakl o czekającej go wkrótce śmierci. Do świetnych przykładów filmów muzycznych należy także „Skrzypek na dachu” w reżyserii Normana Jewisona, na podstawie książki Szolema Alejchema. Udaną pozycją było dzieło Martina Scorsese – „New York, New York”, w którym również pojawiła się Liza Minnelli, a jej ekranowym partnerem był Robert De Niro. Paradoksalnie historię musicalu zakończył bardzo dobry, ale źle odebrany film Milosa Formana – Hair (1979), przedstawiający o festwalu Woodstock. Autorem muzyki do filmu był Galt MacDermot, a teksty napisał Gerome Ragniego i James Rado.

Renesans musicalu w nowej odsłonie

Na początku XXI wieku, kiedy wydawało się, że formuła musicalu uległa ostatecznemu wyczerpaniu i należy do starego kina, gatunek niespodziewanie się odrodził, choć w nieco w innej odsłonie. Po formę tę sięgnął na przykład Lars von Trier w filmie „Tańcząc w ciemnościach”, w którym muzyczna warstwa filmu podkreślała dramatyzm historii głównej bohaterki, samotnej matki zbierającej na operację syna. Inaczej posłużył się musicalem francuski reżyser, Francois Ozona w „8 kobietach” (2002) – gdzie musical został połączony z kryminalną fabułą. Co znamienne, w jednej z głównych ról pojawiła się Catherine Deneuve.

„Chicago” (2002) Roba Marshalla to z kolei musical z Renee Zellweger i Richardem Gere, który osiągnął sukces właśnie dzięki odświeżeniu konwencji filmu muzycznego. Dużą popularnością cieszyły się również „Upiór w operze” (2004) i „Mamma Mia!” (2008) z Meryl Streep, oparta na przebojach grupy Abba.

Literatura:

„Encyklopedia kina”, pod red. T. Lubelskiego, Kraków 2010.

„Kino epoki nowofalowej”, pod red. T. Lubelskiego, Kraków 2015.